niedziela, 8 grudnia 2019

Wianek

Czego by nie powiedzieć to przygotowania do świąt ruszyły pełną parą. Lubię ten czas trochę ekscytacji bo pojawiają się myśli żeby tylko zdążyć ze wszystkim, ale jednocześnie spokoju, bo już dawno sobie przetłumaczyłam, że nie wszystko musi być idealne i zapięte na ostatni guziki. Otulona kocykiem z kubkiem herbaty z malinami i imbirem słucham świątecznych przebojów, oglądam filmy ze świętami w tle, układam plan przedświątecznych działań lub przeglądam blogi pełne świątecznych inspiracji .
Czas dzielę między pracą a realizacją pomysłów związanych ze świętami. Pokój założony papierami bo tworzą się karteczki. Za chwilę biegnę piec ciastka... 
Zaliczyłam warsztaty świąteczne, na których między innymi powstał wianek.










Wianek zgłaszam na wyzwanie ogłoszone na blogu od A do Zet


I jeszcze na wyzwanie ogłoszone na blogu Sklepik Gosi



Witam nowe Obserwatorki i dziękuję że powiększacie grono wielbicieli mojego bloga. Pozdrawiam wszystkich w ten przedświąteczny czas :-).

sobota, 30 listopada 2019

Podstawka cytrynowo-turkusowa

Witam. Na dworze lekki mrozik i poprószyło pierwszym śniegiem a ja mam do pokazania kolejną podstawkę w kolorze cytrynowo-turkusowym.






Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim wpisem. Hafcik już skończony i na pewno pokażę tylko muszę go oprawić.

piątek, 22 listopada 2019

Tańcowała igła z nitką...

Zawsze podziwiałam haftujące dziewczyny za ich cierpliwość. Nie mogłam wyjść z podziwu patrząc na wykonane przez nie prace.
Biorąc udział w zabawie "Podaj dalej" otrzymałam od Marzenki zestaw do wykonania haftu. Nigdy nie haftowałam więc trochę mnie przeraziły te milimetrowe krzyżyki, no ale cóż skoro zestaw zawierał i kanwę, i nici odpowiedniego koloru, i igłę oraz podpowiedź jak haftować, to postanowiłam zmierzyć się z tym wyzwaniem.
Jest prawie jak w wierszu Jana Brzechwy, gdy tak stawiam krzyżyki na moim pierwszym hafcie.
Tańcowała igła z nitką,
Igła - pięknie , nitka brzydko.
Igła cała jak z igiełki, 
Nitce plączą się supełki.
Należę raczej do ludzi cierpliwych ale chyba nie aż tak, gdy nitki rozdzielam i liczę rządki na wzorze.  Nie mam cierpliwości do tego, więc na przekór siedzę i plączę nitki, aby jak najszybciej skończyć haft. Czasami tak mnie to wciągnie, że przesiaduję do 2, 3 w nocy.

Zaczęłam wyszywanie od czepka. Te białe krzyżyki na białej kanwie to było ostre dłubanie. Na wzorze zakreślałam sobie ołówkiem wyhaftowane rzędy żeby się nie pogubić.




Czapeczka skończona. 


Obecnie haft tak wygląda. Część konturów wyszyłam. Zostały do zrobienia włosy.




 
Moja cierpliwość jest na wyczerpaniu. Raczej to będzie mój pierwszy i ostatni haft . Pytają mnie po co to robię skoro to nie moja bajka. Przede wszystkim chcę udowodnić sobie że potrafię, a po drugie to przecież nie ładnie byłoby gdybym nie spróbowała, jak potrawy podanej na tacy.

A na zakończenie jeszcze zdjęcia z mojego ogrodu z wczoraj.
Podziwiam ciągle kwitnącą różę.


Zjadłam ostatnią poziomkę. Była pyszna :-).


To chyba już ostatnie wspomnienia dawno minionego lata. Dzisiaj kopałam, grabiłam liście, obcinałam... Przygotowałam ogród do zimy.

Pozdrawiam serdecznie :-).

piątek, 15 listopada 2019

W niebieskościach

Niebo zasnute chmurami a u mnie kartka w niebieskim kolorze dla kogoś bliskiego.



Kwiatki własnej produkcji :-).





Kartkę zgłaszam na wyzwania:
 Kartka dla niej lub dla niego ogłoszone na blogu Art-Piaskownica


W kolorze nieba ogłoszone na blogu AltairArt


Pozdrawiam serdecznie wierne czytelniczki moich zapisków i witam nowe Obserwatorki :-).

piątek, 8 listopada 2019

Znowy coś ulepiłam

Przyszła kolej na kolejną miskę. Zatopiłam w glinie kilka gałązek dzikiej marchwi a może to był  podagrycznik? Nieważne. Ważne że po wyszkliwieniu efekt mnie zadowolił.











Pozdrawiam wiernych moich czytelników :-).

czwartek, 31 października 2019

Jesień przyszła nie ma na to rady

Idę parkiem a ciszę przerywa szelest liści pod stopami. Ogołocone drzewa rzucają magiczne cienie na barwny dywan. Patrzę w górę. Chmury jak nitki babiego lata zasnuły niebo. Zamglone słońce przedziera się przez pajęczynę chmur i jego letnie ciepło jest już tylko wspomnieniem. Ręce chowam do kieszeni i napotykam na krągłości kasztanów i żołędzi, które zadomowiły się u mnie po wizycie w parku. Oczy przyzwyczajam do zbyt szybko zapadającego zmierzchu. Szybko zapamiętuję najbardziej barwne obrazy malowane przez naturę bo za chwilę wszystko poszarzeje i rozmyje się w strugach deszczu.
 Jesień przyszła nie ma na to rady...
Jeszcze kilka tygodni temu w ogrodzie ostatnie kwiaty wyciągały swoje główki do słońca a   hortensje prześcigały się między sobą, która stanie się bardziej purpurowa.




 




Teraz ogród zdobią tylko niezastąpione wrzosy a na tle czarnej, przygotowanej do spoczynku zimowego ziemi wyróżniają się ozdobne kapusty. Uwielbiam je za formę i niepowtarzalną barwę.






Jesień nie jest moją ulubioną porą roku bo nie lubię zimna, deszczu, krótkiego dnia... ale mam nadzieję, że wraz z jej przyjściem trochę zwolnię, bo lato miałam pełne nieprzewidzianych, małych remontów i emocji . Ufam, że w długie wieczory znajdę teraz czas na nadrobienie zaległości. Z wielką przyjemnością przeczekam jesień pod kocykiem z filiżanką ciepłej herbaty :-).

Pozdrawiam jesiennie moje wierne czytelniczki i dziękuję że do mnie zaglądacie :-).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...