Pamiętacie moje transferowe serduszka z ilustracjami z książki " Alicja w Krainie Czarów " tu .Ciągle lubię ten motyw Alicji, kicających zająców , biegających kapeluszników, szachowych pionków, karcianych gier...
Jest jak w życiu. Alicja czyli ja :-) , i ten ciągły brak czasu jak u królika i to zabieganie i poczucie że czegoś nie zdążę zrobić ...I ten chichot odzywający się gdzieś w głowię i jakieś dziwne wrażenie, że moje życie to jedna wielka gra, w której ja jestem pionkiem a ktoś niewidzialny rzuca kostką i decyduje że, albo stoję w miejscu, bo takie są zasady gry, albo cofam się o kilka pól bo ktoś w życiu zawiódł , sprawił przykrość, coś nie wyszło...albo, gdy szczęście dopisze, posuwam się szybko, bez przeszkód do mety - wyznaczonego celu.
Tym razem połączyłam trensfer na bawełnie z lnem bo lubię len :-).
Pozdrawiam i dziękuję , że do mnie zaglądacie .
Ps. Dlaczego Alutkowe serduszka ? Alutka - tak mnie nazywa moja koleżanka :-).























