wtorek, 8 marca 2016

Serduszka , wianek i candy z zajączkiem

Jeszcze niecałe trzy tygodnie i znowu po naszych stołach poturlają się kolorowe jajeczka i zaczną kicać wesołe zajączki.
Zanim znowu zacznie się kurczyć czas bo to okna..., kurze..., podłogi..., baby wielkanocne..., mazurki....i tak dalej... uszyłam serduszka z zajączkami i ozdobiłam szydełkowymi kwiatuszkami ( te kwiatki to jedyne szydełkowe prace, które mogę robić bez opamiętania ,  bo na większe chyba zabrakłoby mi cierpliwości :-)).





Jeszcze powstał niewielki wianek ( ma około 17 cm.).






Może znajdzie się ktoś chętny na te małe świąteczne ozdoby ? Ogłaszam szybkie przedświąteczne candy. Do przygarnięcia jest ten świeżo wykonany wianek i serduszko i pewnie jeszcze coś dołożę :-).

 Zasady zabawy:
- zabawa dla osób prowadzących bloga,
- proszę o zostawienie komentarza pod tym postem wyrażającego chęć udziału w zabawie , i o numerowanie swojego zgłoszenia po kolei co umożliwi mi szybkie losowanie, 
- umieść banerek ( zdjęcie poniżej ) na pasku bocznym swojego bloga wraz z linkiem do tego posta,
- osoby mieszkające poza granicami Polski poproszę w razie wygranej o adres w Polsce, na który będę mogła wysłać prezencik,
- anonimom podziękuję,
-  miło mi będzie jeśli zostaniecie obserwatorami mojego bloga ( ci którzy jeszcze nie są ) ale nie jest to warunek konieczny.
Zapisywać się można do piątku 18 marca 2016 r. do godziny 24.
 W sobotę wylosuję zwycięzcę zabawy, ogłoszę wyniki i poproszę o adres. Postaram się szybko wysłać w poniedziałek paczkę, aby jeszcze przed świętami dotarła do adresata.


Dziękuję że jesteście, zaglądacie, odzywacie się do mnie i życzę przyjemnej zabawy :-).

niedziela, 28 lutego 2016

Całoroczna zabawa u Uli - luty

Wiosna za pasem a ja w styczniu postanowiłam , że będę brała udział w całorocznej zabawie organizowanej przez Ulę .  Co miesiąc będę robiła jedną kartkę bożonarodzeniową . Teraz to jeszcze nic ale śmiesznie będzie w upalny lipiec ( mam nadzieję , że taki będzie)  robić kartkę np.  z bałwankiem :-). Ale za to na Boże Narodzenie będę miała już 12 kartek gotowych do wysłania.
W lutym wytyczna to - bombka




 

No i jeszcze nie pokazałam kartki styczniowej , która miała mieć  "coś czerwonego ".



Pozdrawiam serdecznie Wszystkich tu zaglądających a szczególnie nowe obserwatorki :-).

niedziela, 14 lutego 2016

...Zgubiłam serce...

Święty Antoni, święty Antoni 
Serce zgubiłam pod miedzą 
Oj, co to będzie, święty Antoni
 Gdy się sąsiedzi dowiedzą...

Jakoś tak prześladuje mnie dzisiaj ta piosenka śpiewana przez Hankę Ordonównę.  Walentynek  w szczególny sposób nie obchodzę, a raczej staram się dać do zrozumienia bliskim i znajomym w sposób delikatny, że ich lubię lub kocham. A to małe czekoladowe serduszko, a to sms-ik... czasami karteczka...
Taką karteczkę zrobiłam.



Pozdrawiam serdecznie tych co świętują i nie świętują :-). Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim wpisem :-)

środa, 10 lutego 2016

Witraż

Wyszłam do ludzi, poznaję nowe techniki.
Wzięłam udział w dwudniowych warsztatach witrażowych. Zawsze fascynowały mnie witraże.Podziwiam te wielkie , które sprawiają że wnętrza wypełnione barwnym światłem nabierają jakiejś bajkowej tajemniczości.  Kilka małych witrażyków znalazło swoje miejsce w moim domu. Jednak wszystkie są zrobione przez kogoś innego. Gdy nadarzyła się okazją zrobienia czegoś ze szkła własnoręcznie długo się nie zastanawiałam.
Nożyk do cięcia szkła kupiłam sama , szkło i pozostałe materiały czekały na mnie na warsztatach. Długo nie trzeba było tłumaczyć co i jak. Kilka prób cięcia szkła ( co wcale nie jest takie łatwe ) i zaraz potem szkicowanie projektu, bo zawsze chcę aby to co robię wypływało z mojej głowy. Projekt jest to następnie trzeba wybrać kolory szkiełek. Oj było w czym wybierać. Jednolite, cieniowane, matowe, przezroczyste ... Najtrudniej było wyciąć ze szkła poszczególne elementy szklanej układanki. Potem było szlifowanie brzegów, aby wszystkie szkiełka dokładnie do siebie pasowały. Jeszcze tylko żmudne oklejanie szkiełek miedzianą taśmą i na koniec to co najprzyjemniejsze , łączenie ze sobą wszystkich części witrażyka, czyli lutowanie.


Powstały dwa kolorowe aniołki i przezroczysty motylek.






Wspaniałe zajęcia, dzięki którym spełniłam jedno z moich marzeń. 
I Wy spełniajcie swoje twórcze marzenia :-).
Pozdrawiam :-)

czwartek, 4 lutego 2016

Czasami się szczęście do mnie uśmiechnie

 Któż nie lubi dostawać paczek z niespodziankami. Taką paczkę dostałam od Ani , która prowadzi blog Sosnowy gaik . Ania ogłosiła candy, które miałam szczęście wygrać. Nagrodą w zabawie był wianek. Już na zdjęciu zachwycił mnie ale w rzeczywistości okazał się misternym, wypracowanym dziełem. Zachwycił nie tylko mnie ale i całą moją rodzinę.



Oprócz wianka w paczce znalazła się jeszcze misternie wykonana karteczka...


...oraz ramka i klamerki - znaczniki .



Bardzo dziękuję Aniu za wspaniałą niespodziankę :-).
 Pozdrawiam :-).

czwartek, 14 stycznia 2016

Aniołkowe serduszka

Śniegu napadało i zrobiło się biało. Tego mi było trzeba - zimy zimą. Ciągle z nieba leci biały puch i otula świat białą pierzynką . Może to anieli w niebie się pierzą :-).
Lubię anioły. Z każdego kąta mojego domu wygląda jakiś anioł a to ceramiczny, a to znowu jakiś tkaninowy, drewniany... Jest jeszcze jeden , który rano macha do mnie ręką, gdy wychodzę do pracy, życzy mi powodzenia, gdy przede mną trudne chwile, uśmiecha się do mnie, gdy mam wrażenie że wszystkie smutki tego świata zamieszkały we mnie...
Anioły czuwają nade mną. Z nimi czuję się bezpieczniej.
Lubię ten motyw w sztuce, poezji.


Uszyłam lniane serduszka z aniołkami. Obrazki aniołków to dekupaż na tkaninie.







Pozdrawiam i niech Was strzegą anioły :-).

sobota, 2 stycznia 2016

Poświąteczne i noworoczne rozmyślania

 Zawsze wcześniej mam plan na święta ale tuż przed świętami wychodzi po swojemu , zawsze inaczej, jakby święta rządziły się swoim czasem i swoimi regułami.  I tak gdzieś w pudle z dekoracjami został kartonik niepowieszonych, zapomnianych bombek, zapach pierniczków był tylko dzięki mojej siostrze, bo ja już nie zdążyłam upiec... nawet tego, że wigilię spędzę gdzie indziej niż we własnym domu, dowiedziałam się w ostatniej chwili.
 W święta było gwarnie, wesoło, syto. Było ranne wstawanie, bo małe stópki nie mogły się doczekać pod drzwiami kiedy ciocia - czyli ja - wstanie... było krzątanie się między kuchnią a pokojem i ciągłe zmienianie talerzy na świątecznym stole, bo albo długie śniadania przeciągały się prawie do obiadu, a potem ciasto no i kolacją też musiała być, bo przecież ktoś może być głodny ( tak sądziła moja mama :-)). W chwilach gdy można było przysiąść na chwilę na rogu fotela , bo albo wszyscy już byli syci do granic możliwości, albo dzieci dały na chwilę odpocząć od czytania , grania w gry, rysowania, był czas na rozmowy, wspomnienia...
Mogłabym napisać że było idealnie i nie pisać o moich przedświątecznych potknięciach, i świątecznym zmęczeniu, ale dlaczego nie? Przecież, tak jak w życiu, nie zawsze jest jak sobie wymarzymy, a drobne niepowodzenia mamy wpisane w życiorys co nie znaczy że mamy przez to rwać włosy z głowy ( ja już bym była łysa :-)). Powoli odpuszczam i już pisałam kiedyś, przestaję się napinać ( a ściślej mówiąc ciągle się tego uczę ) .




W tym całym świątecznym rozgardiaszu gdzieś umknęły chwile dla siebie.
Teraz już wszyscy wyjechali , po gościach zostały miłe wspomnienia ,  po ciastach tylko okruchy no i co najważniejsze  mam czas dla siebie. Teraz mogę zauroczyć się choinką ubraną na biało z domieszka różu i błyszczącymi światełkami na parapecie. Nóżkami do góry leżę i wspominam , słucham kolęd teraz odpoczywam  i jeszcze prawdziwie świętuję :-).








W Nowym Roku życzę nowych twórczych pomysłów i aby czas się nie kurczył gdy będziemy chcieli realizować swoje plany , oraz wytrwałości i cierpliwości w realizacji marzeń :-).