wtorek, 1 października 2013

Podróż sentymentalna cz. I

Jest takie magiczne miejsce, gdzie chciałaby wracać, gdy tylko jest to możliwe. Miejsce gdzie wiem , że zostało część mojego, tego może lepszego życia. Tu historia XVIII wieczna przeplata się z historią mojego życia.

Święta Lipka - perła baroku na Warmii i Mazurach.






Tu, z dala od zgiełku wielkiego miasta , siedząc wysoko na rusztowaniu pod sklepieniem , otoczona świętościami, aniołami pieczołowicie pielęgnowałam swoją anielska cierpliwosć konserwując to, co zostało z XVIII wiecznego malarstwa freskowego.


Wracam tu, aby zachować w pamięci ten klimat sprzed kilku lat.
Co można czuć wpatrując się w oblicze anioła pozostawionego na ścianie przez artystę setki lat temu. On wpatruje się w ciebie . Uśmiechasz się, bo czyż może być coś wspanialszego, jak pokrywanie tego oblicza tysiącem drobnych punkcików farby, aby oblicze to było widoczne nie tylko dla ciebie, ale i dla milionów , które tu przybędą, żeby podziwiać to wspaniałe XVIII wieczne dzieło malarskie i architektoniczne.


To tu byłam " złotą dziewczyną ", gdy tak wsłuchana w anielskie dźwięki płynące z organów,  pokrywałam tysiącami płatków cienkiego jak mgiełka złota, głowice pilastrów.


Setki razy odrywałam wzrok od kolejnych konserwowanych scen i złoceń i spoglądałam w dół i widziałam ludzi pochylonych przed ołtarzem.
Inni przybyli tu, aby podziwiać organy z ruchomymi figurkami podczas koncertu.



Tu pozostało tysiące długich rozmów o tajemnicach skrywanych w tym miejscu, tysiące uśmiechów , radości...
Wracam tu, aby upewnić się , że ten świat ciągle istnieje.
Wracam, aby wróciły wspomnienia . Aby dobra energia znowu otoczyła mnie swoją opieką. Aby dobrzy ludzie znowu uśmiechali się na mój widok a ja, abym uśmiechała się widząc ich w dobrym zdrowiu.

Ktoś mi kiedyś powiedział , że we mnie jest to pozytywne, że nie żałuję tego co minęło, ale cieszę się z tego, że to przeżyłam.
Wiem , że ten czas już nie wróci bo runęłam jak z rusztowania w prozę życia , szarą rzeczywistość, bo czasy się zmieniły, coś się skończyło, bo przecież za coś trzeba dalej żyć.
I zosteły tylko wspomnienia...Nie... nie tylko wspomnienia bo zawsze mogę tam wrócić. To miejsce istnieje i będzie trwało nawet jeżeli już mnie nie będzie.




24 komentarze:

  1. Ach te miejsca mistyczne, dla każdego z nas inne a jakże podobne do siebie :) Piękna podróż w przeszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam pracę konserwatorów zawsze wydaje mi się taka monotonna i wymaga takiej precyzji. Miałaś szczęście przebywać w tym świętym miejscu.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem, że miałaś tak bliską styczność z dziełem sztuki, nie dziwie się więc, że ogarnia Cię melancholia na to wspomnienie. Jeśli będę w Swietej Lipce i w tym kościele wspomnę sobie, że Twoje ręce dotykały tych fresków, pozdrawiam, Beata:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękna podróż. Śliczne i klimatyczne zdjęcia. Ściskam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. W Świętej Lipce byłam tylko raz , ale zrobiła na mnie ogromne wrażenie .
    Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale opisałaś te klimatyczne miejsce. Myślami byłam z Tobą i Twoimi wspomnieniami. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za udział w moim Candy i życzę powodzenia

      Usuń
  7. Tak to miejsce jest magiczne i cudowne . Jak mi ciężko to jadę z mężem na koncert organowy....Pięknie ubrałaś w słowa te cudne zdjęcia...Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło jestem zaskoczona Twoim artystycznym zawodem:-) Chylę czoło!
    A Świętą Lipkę muszę wreszcie kiedyś odwiedzić!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesująco opowiadasz o tym mieście, że może kiedyś się tam wybiorę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. W piękną podróż nas zabrałaś :)
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dziecka podziwiałam konserwatorów zabytków wydawało mi się że to taki romantyczny zawód . Na pewno jest romantyczny , ale jak sobie teraz tak myślę ile to czasu trzeba spędzić na takich rusztowaniach, czasami pokrywać malowidła rożnymi chemikaliami i jak trzeba być cierpliwym i żmudnym to myślę że mogą robić to tylko ludzie z prawdziwą pasja i z wielkim szacunkiem do historii .
    Nie dziwie się że tam wracasz , pięknie to opisałaś :) Jestem pełna podziwu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepięknie tam! Alu pytałaś u mnie gdzie bombki kupuję - w tym sklepie - http://craftstudio.pl/ Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam mozolną pracę konserwatorów.To piękny zawód,choć trudny, prowadzony nie raz w trudnych warunkach.Ostatnio w naszym kościółku dużo się dzieje, po kolei odnawiane są ołtarze a ostatnio znalezione zamalowane stare, autentyczne freski.Kościół nasz sięga swoja historią czasów Cystersów gdy przybyli na Pomorze. Zdjęcia z Twoim komentarzem tworzą piękny reportaż.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie byłam, więc dziękuję za zdjęcia.
    Podziwiam. Konserwator zabytków ma we mnie wielkie poważanie i sporą dozę zazdrości. Chciałabym... Tylko ta cierpliwość... ale warto, bo efekty imponujące i podziw w oczach zwiedzających bezcenne.
    Jestem zachwycona.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. piekne miejsce bylam tam 20 lat temu z kolonia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniałe, imponujące miejsce i naprawdę warto tam zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne fotki,Pozdrawiam z Dobrych Czasów.Jola

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowne....!!!
    Wpisuję na listę chciejstw ''do zobaczenia''
    Może w przyszłym roku.....?!
    Zdjęcia zachęcają...bardzo...
    Pozdrawiam ciepło...

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś zwiedzałam, ale niewiele pamiętam :-(
    Dziękuję za małe przypomnienie ;-)
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  20. Barokowe wnętrza kościołów podobają mi się najbardziej. Ten przepych i piękne sklepienia. Zazdroszczę ci tego czasu gdy byłaś "złotą dziewczyną", to musiało być fajne przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne wspomnienia i praca!

    OdpowiedzUsuń
  22. O świętej Lipce słyszałam ...malowidła robią ogromne wrażenie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń