niedziela, 22 września 2013
Ziołowe serduszki
U mnie jak w piosence. " A mnie jest szkoda lata i letnich złotych wspomnień..." W słoikach zamykam zapachy lata. Ostatnie zbiory ziół się suszą. Jak znalazł bedą na jesienne wieczory herbatki z mięty i melisy. Gdy na dworze już o siedemnastej zrobi się ciemno a o szyby jesienną melodię będą wystukiwać krople deszczu ja przesiadując w kuchni wypuszczę na chwilę wspomnienia o lecie zaklęte w suszonym oregano, lubczyku, bazylii.
Zioła też zagościły na moich serduszkach. To takie pocieszacze na jesienne dni.
Jednak nie popadajmy w stan totalnego smutku i tęsknoty bo przecież za rok też będzie lato a przed nami piękna złota jesień . Właśnie na taką czekam :-).
wtorek, 17 września 2013
Polecam sklepik
czwartek, 12 września 2013
Syfony
" Cudze chwalicie swego nie znacie sami nie wiecie co posiadacie."
Stanisław Jachowicz
Podziwiałam na blogach stare syfony. Pamiętacie je? Takie stare syfony szklane wypełnione lekko gazowaną wodą, gdy było ciepło pozwalały ugasić pragnienie.
A pamiętacie saturatory ustawione na ulicach? Pewnie niektórzy nastoletni nie wiedzą co to jest. Kolejki ustawiały się marzących o napiciu się chłodnej gazowanej wody z sokiem gdy skwar dopiekał niemiłosiernie. I nikt wtedy nie myślał , że to niehigieniczne napić się ze szklanki opłukanej lekko fontanienką wody. I nikt wtedy nie chorował z tego powodu . Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
Ale wracając do syfonu.
Przy obiedzie zagadnęłam do mojej mamy wspominając szklane syfony, że fajnie byłoby mieć jeden taki jako element dekoracyjny. A mama od niechcenia stwierdziła , że w piwnicy gdzieś w zakamarku kiedyś coś takiego widziała. Niedokończony obiad mógł sobie stygnąć a ja pobiegłam i wyciągnęłam z kąta pokryte kożychem kurzu nie jeden ale dwa syfony !!!.
I to nie żadna chińszczyzna, której teraz wszędzie pełno tylko najprawdziwszy polski produkt o czym świadczy wytłoczony napis .
Kiedy w sklepach mnóstwo różnego rodzaju napojów syfony nie muszą gasić pragnienia swoją zawartością w upalne dni. Ważne że ugasiły moje pragnienie posiadania tych pięknych i starych przedmiotów :-).
wtorek, 20 sierpnia 2013
Czas na mufinki z owocami.
W ogrodzie kolorowo i owocowo. Oczy cieszymy widokiem kwitnącego kwiecia a smak owoców przenosimy do domu i zamykamy w słoikach lub wypiekach.
Kucharka ze mnie żadna. Z ciast piekę tylko karpatkę , sernik i ostatnio tak modne mufinki.
Wystarczy połączyć składniki . Mąka, cukier, proszek do pieczenia, olej , mleko , jajka .... Czyżbym o czymś zapomniała? Wszystko ląduje w misce. Można do części ciasta dodać kakao i czekoladę będą wtedy czekoladowe.
Ale gdy sezon na owoce to nie dajmy się prosić dojrzewajacym śliwkom, jabłkom, brzoskwiniom, borówkom...i dodajmy je do przygotowanego ciasta.
Te z ostatnimi wiśniami były przepyszne i szybko znikały spod szklanego klosza. Ale to nic bo w kolejce czekają następne owoce a i chęć na pieczenie mufinek jakoś mi nie przechodzi czemu sama się dziwię :-).
Kucharka ze mnie żadna. Z ciast piekę tylko karpatkę , sernik i ostatnio tak modne mufinki.
Ale gdy sezon na owoce to nie dajmy się prosić dojrzewajacym śliwkom, jabłkom, brzoskwiniom, borówkom...i dodajmy je do przygotowanego ciasta.
środa, 7 sierpnia 2013
Wymarzone krzesełko
Od jakiegoś czasu powiedzmy szczerze od długiego czasu szukałam krzesła do mojego komputerowego kącika. To nie mogło być zwykłe obrotowe krzesło lub fotel bo i kącik nie jest zwykły z biurkiem. Wymarzyłam sobie mebel z kutego lub giętego metalu. Niestety wybór w moim mieście nie był zbyt duży a to co spotykałam w moich poszukiwaniach ciągle miało jakieś ale. A to zbyt ciężkie, a to nie ten styl... W końcu całkiem przypadkiem trafiłam na coś od czego nie mogłam oderwać oczu. Krzesełko - fotelik shabby chic to to co mnie zauroczyło. Przykleiłam się do niego i nawet głos sprzedawcy : pani wie ile to kosztuję? nie zniechęcił mnie, gdy ciągnęłam je do kasy.
Stoi teraz w sypialni i świetnie pasuje do stoliczka z metalowymi nogami ( nogi pochodzą ze starej maszyny do szycia ). Może w przyszłości pomaluję krzesełko na czarno aby lepiej pasowało do stolika ( nogi są czarne ) ale na razie nacieszę się takim jakie jest teraz.
Pozdrawiam wszystkich nowych moich obseratorów i tych co tutaj zaglądaja. Miłe słowa pobudzają mnie do dalszego tworzenia tego bloga.
wtorek, 30 lipca 2013
Leżę jak jaszczurka na kamyku
Leżę i upajam się słońcem. Pełnia lata. Właśnie takie powinno być lato. Słońce praży a ja chłonę ten upał każdą częścią mojego ciała. Lubię ciepło. Nie narzekam. Otwieram okna aby na dłużej zatrzymać promienie słoneczne.
Taka cisza...Mam wrażenie jakby ptaki odleciały gdzieś w dalekie , chłodniejsze strony. Pies przestał ujadać i zapadł się pod ziemię tam gdzie nie dopadnie go żar lejący się z nieba. Liście na drzewie zamarły w bezruchu. Wszystko zapada w popołudniową drzemkę. I ja czuję jak ogarnia mnie ten stan odrętwienia. Powieki stają się ciężkie , z oparcia fotela spada moja ręka...
Z tego chwilowego letargu budzi mnie lekkie muśnięcie wietrzyka. Otwieram oczy i na niebie widze nieśmiało pojawiające się chmurki. W oddali słychać przytłumione grzmoty...Daleko, daleko niebo ciemnieje. Jeszcze chwila i jasna błyskawica niebo rozrywa na pół. Potem kropla za kroplą spadają na rozgrzaną ziemię.
Lubię zapach powietrza gdy pierwsze krople stykają się z gorącą ziemią.
Burza tak szybko odeszła jak przyszła. Wszystko oddycha i ja oddycham rzaśkim powietrzem.
Niebo jaśnieje, słońce przebija się przez chmury...
I już nie ma śladu po burzy, po deszczu. Znowu leżę w słońcu jak jaszczurka na kamieniu.
środa, 24 lipca 2013
Truskawki czy poziomki i inne cukiereczki
Jakiś czas temu ( aż wstyt , że wcześniej o tym nie napisałam ) wygrałam w candy ogłoszonym przez Joasię prowadzącą blog " Sen o piwonii " nagrodę pocieszenia. Był to zestaw do uprawy truskawek. Do tedo zestawu ta miła i twórcza osóbka dołączyła jeszcze coś słodkiego.
W zestawie znajdowały się między innymi nasionka truskawek. Niestety moja cierpliwość w tym miejscu zbyt dużej zostałaby poddana próbie. Wysiewając nasionka musiałabym czekać do przyszłego roku aby cieszyć się owocami z własnej uprawy. Aby skrócić ten czas oczekiwania wybrałam się do sklepu ogrodniczego po podrośniętą już sadzonkę . Na miejscu moim oczom ukazały się roślinki o liściach podobnych do szukanych przeze mnie roślin. Ucieszona spytałam tylko, aby upewnić się czy to na pewno upragniona roślinka, na co sprzedawca twierdząco, ale jakoś niepewnie potwierdził - a jakże! - moje przypuszczenia.
Czekałam z utęsknieniem na owoce i są ale ...poziomki. Mimo tego i tak pięknie wyglądają na balkonie w zielonym wiaderku. Dziękuję bardzo Joasi za piękną i pyszną dekorację .
Pozdrawiam i życzę radości tworzenia bo ono jest radością i inspisacją dla nas .
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































