Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2019

Wianek

Czego by nie powiedzieć to przygotowania do świąt ruszyły pełną parą. Lubię ten czas trochę ekscytacji bo pojawiają się myśli żeby tylko zdążyć ze wszystkim, ale jednocześnie spokoju, bo już dawno sobie przetłumaczyłam, że nie wszystko musi być idealne i zapięte na ostatni guziki. Otulona kocykiem z kubkiem herbaty z malinami i imbirem słucham świątecznych przebojów, oglądam filmy ze świętami w tle, układam plan przedświątecznych działań lub przeglądam blogi pełne świątecznych inspiracji .
Czas dzielę między pracą a realizacją pomysłów związanych ze świętami. Pokój założony papierami bo tworzą się karteczki. Za chwilę biegnę piec ciastka... 
Zaliczyłam warsztaty świąteczne, na których między innymi powstał wianek.










Wianek zgłaszam na wyzwanie ogłoszone na blogu od A do Zet


I jeszcze na wyzwanie ogłoszone na blogu Sklepik Gosi



Witam nowe Obserwatorki i dziękuję że powiększacie grono wielbicieli mojego bloga. Pozdrawiam wszystkich w ten przedświąteczny czas :-).

sobota, 13 kwietnia 2019

Warsztaty wielkanocne

Święta coraz bliżej. Kolejny rok powtarzam błędy z poprzednich lat i jestem w czarnej dziurze z przygotowaniami. Nie nauczyłam się niczego i usprawiedliwiam się przed samą sobą, że jestem już za stara na naukę :-).
Ale za to zaliczyłam warsztaty rękodzielnicze o tematyce wielkanocnej.
Poznałam technikę filcowania na sucho. Bardzo mi się podobało to "dzióbanie" igłą w filc. Dzióbałam i dzióbałam i wydzióbałam dwa zające na filcowej podkładce.




Uszyłam również taką rozetkę dwustronną z filcu, która może będzie zawieszką na zielonych , wielkanocnych gałązkach lub breloczkiem.



Stworzyłam karteczkę stosując niesamowitą technikę pergaminową. Zawsze zachwycały mnie prace wykonane tą metodą i cieszę się, że mogłam poznać tajniki tej techniki. Technika ta, jak podaje internet, polega na tworzeniu delikatnych obrazów na pergaminie częściowo rysowanych, dziurkowanych, wytłaczanych, czasami podbarwianych, przypominających haft.




Wróciłam do domu z głową pełną nowych pomysłów i tylko marzę aby czas był z gumy abym mogła je zrealizować :-).


Pozdrawiam wierne moje obserwatorki i wszystkich tu zaglądających :-).

niedziela, 10 grudnia 2017

Świąteczne serce

Kolejny raz zaliczyłam warsztaty świąteczne. Tym razem robiłyśmy serca  które mogą zawisnąć zamiast wianków jako dekoracja na drzwiach lub w innym miejscu.


Reniferki, gwiazdki, śniegowe kulki  to wszystko kojarzy się z zimą i znalazło miejsce na moim sercu.





Dziękuję za życzenia zdrowia. Wasze dobre myśli i słowa oraz leżakowanie i opieka Mojego Dobrego Anioła sprawiły że już jest lepiej :-).
Pozdrawiam ciepło :-).

niedziela, 9 kwietnia 2017

Trochę świątecznie

Okna się myją , kurze ścierają, dywany trzepią, ...( oczywiście wszystko robi się samo :-)). Przedświąteczny rozgardiasz trwa i dobrze się u mnie ma . W piętrzeniu zadań do wykonania to ja dobra jestem. Bo to akurat teraz  trzeba wydziergać kilka kwiatków i piórka przykleić na kartki świąteczne więc z szuflad wypełzają papiery i inne przydasie. Trzeba przewietrzyć odzież więc ona ląduje gdzie się da a szafa świeci pustką. Przejrzeć gazety też trzeba przed wyrzuceniem, bo może jakiś ciekawy przepis niesłusznie wyląduje w śmieciach ( a swoją drogą to lista przepisów do sprawdzenia urosła do takich rozmiarów, że przez miesiąc codziennie mogłabym serwować inny frykas).
... Piętrzą się sprawy i sprawki ,rzeczy, przedmioty, zadania, marzenia...
Uciekłam na chwilę i jak co roku o tej porze pojechałam na warsztaty przedświąteczne ( o zeszłorocznych pisałam tu  ).Tym razem podjęłam się wykonania wycinanek kurpiowskich.



Do domu przywiozłam oprócz wycinanek własnoręcznie wykonany wianek.






Pozdrawiam w ten przedświąteczny czas :-).

niedziela, 16 października 2016

Mój pierwszy najważniejszy

To był mój pierwszy . Z lękiem podchodziłam do jego lepienia . Wyszedł taki jak chciałam szary z koczkiem, skrzydłami białymi . Nic więcej nie trzeba .







Potem powstawały kolejne anioły ( pokażę je po kolei ) ale ten jest najważniejszy bo powstał z mieszanki lęku, ekscytacji, cierpliwości...


Pozdrawiam wiernych gości moich :-) . Trzymajcie się ciepło tych jesiennych promieni słonecznych wpadających przez okno bo wiatr niemiłosierny na dworze.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Uskrzydlony

Aniołki lubię więc podczas mojej przygody z gliną nie mogło zabraknąć takiego skrzydlatego przyjaciela.


Sukienka i skrzydła zostały lekko spłycone a w miejsce zagłębień wypełnione kolorowym szkłem , które podczas wypalania stopiło się i utworzyło spękaną, gładką powierzchnię. Lubię ten efekt spękań.




Pozdrawiam Was serdecznie siedząc na walizkach a właściwie plecaku bo zaczynam krótki przedurlopik :-) ( właściwy urlop w sierpniu ) .

środa, 13 kwietnia 2016

Ceramiczne nieloty

Zaczęłam jesienią przygodę z gliną.  Najpierw były trochę może przypadkowe warsztaty świąteczne na których wśród innych zajęć było godzinne zaznajamianie się z gliną i nieudolne tworzenie pierwszego glinianego kafelka , którego nawet nie warto pokazywać. Potem stwierdziłam że takie dotykanie, głaskanie , ugniatanie gliny ma świetne działanie terapeutyczne. Dzięki dobrym ludziom moje gliniane marzenia mogły się zrealizować. I tak dzięki mojej koleżance, która ma samochód mogę co piątek razem z nią zostawić cały ten szary świat wiele kilometrów za sobą ( bo warsztaty ceramiczne odbywają się kilkanaście kilometrów od mojego miasta) i zagłębić się w świecie kolorowej, miękkiej gliny i barwnych, zawsze sprawiających niespodziankę, szkliw. Dziękuję :-).
 Nie powstałyby moje gliniane cudeńka  gdyby nie to, że pewna miła, młoda, ciepła kobietka zgodziła się wziąć  nas pod swoje " gliniane skrzydła " bez żadnych finansowych zobowiązań mimo że, to warsztaty gminnego ośrodka kultury  dla miejscowych, a my jesteśmy z, powiedzmy, dużego  miasta .
 I teraz ugniatam , wałkuję glinę  jak jest to  możliwe co tydzień a jak nie jest mi dane pojechać na warsztaty to dni są wypełnione myślami twórczymi i tęsknotą za kawałkiem gliny.
 Jak w każdej przygodzie i w tej "glinianej" są niepowodzenia, bo coś pękło przy wysychaniu, szkliwo spłynęło nie tak jak oczekujesz,  są chwile napięcia gdy czekasz na wypalanie w piecu. Są i chwile radości, gdy otrzymujesz po kilku tygodniach pracy gotowe dzieło ( może to za dużo powiedziane :-)).

Pierwsze godne pokazania powstały ptaszki dla siostry.


Tak wyglądały tukaniki podczas nakładania szkliwa po wypaleniu na biskwit .


A tu już gotowe.








Pozdrawiam serdecznie :-).

czwartek, 24 marca 2016

Jajeczka materiałowe i woskiem pisane

 Podziwiam prace innych i czasami zastanawiam się jak to jest zrobione. Wmawiam sobie , że na pewno nie dałabym rady czegoś takiego zrobić. Biorąc udział w Wielkanocnych warsztatach rękodzieła kolejny raz przekonałam się że nie taki diabeł straszny jak go malują. Poznałam kilka technik , które uważałam za trudne i będące tylko w sferze moich marzeń. Okazało się , że wcale tak nie jest.
Malowałam jajka woskiem...




Zrobiłam kilka jajeczek materiałowych...




I wróciłam do domu z własnoręcznie ukręconą palmą.




I na koniec mała dygresja. Aby poznać te trochę może już zapomniane, ale jakże ciekawe techniki, musiałam udać się na warsztaty do małej, podmiejskiej miejscowości bo w moim, ponad 170 tysięcznym, mieście nic takiego przed świętami nie jest organizowane. Szkoda.
Pozdrawiam serdecznie :-).