wtorek, 17 lipca 2012

Coś na pochmurne dni.

Już mnie przytłacza ta pogoda. Po upałach zostało tylko wspomnienie a teraz tylko pada i pada. Mam dość tego zimna.
Zrobiłam je. Chodziły za mną od dawna. Zamknęłam w nich odrobinę słońca za którym tak tęsknię.
Babeczki.
Było późno gdy na stół wysypałam mąkę , rozbiłam jajka. Jeszcze smalec, masło, śmietana... Przy wtórze muzyki ( zawsze jest ze mną ) łączyłam produkty...


Potem przez szybkę piekarnika widziałam jak rosną w foremkach , nabierają złocistego , słonecznego koloru.  
Praca, obowiązki domowe powodują , że czasami mam ochotę na robienie małego co nieco późnym wieczorem co często przedłuża się do póżna w nocy. Z kuchni wyszłam o godzinie pierwszej z minutami.
Z tęsknoty za słońcem powstało 50 babeczkowych korpusików.




Dekorowanie to już sama przyjemność może większa niż jedzenie babeczek. Krem budyniowy, truskawki, brzoskwinie, banany, cukrowe perełki, czekoladowe pałeczki ... To wszystko nadało smak babeczkom. Smak lata.








Po babeczkach zostało tylko wspomnienie.

sobota, 7 lipca 2012

Lubię upał.

Przyjemnie mieć wolną sobotę i niedzielę. Ranek przywitał mnie rześkim powietrzem. Śniadanko na tarasie...Rzadko mam taką okazję bo albo pędzę do pracy albo zbyt zimno na rozkoszowanie się widokami z tarasu.
Naleśniki z dżemam. Takie lubię najbardziej. Dżem morelowy. Nie wiedziałam ,że coś tak pysznego zachowało się jeszcze z przetworów z poprzedniego roku. To chyba ostatni słoik.





 Na koniec herbatka z płatkami róż.


 Upajam się widokiem nieba , kolorami kwitnących kwiatów , zapachem moreli  ( to dżem ) ...









Upał trwa...Gdy wszyscy mają dość ja wygrzewam się jak jaszczurka. Lubię upał. To namiastka gorącego klimatu za którym tęsknię.
Gdzieś w oddali leci muzyka ...Pink Floyd...David Gilmour...
Jest leniwie ...
Pozdrawiam

czwartek, 14 czerwca 2012

Komunijne wspominki

Czas komunii minął. I ja zaliczyłam jedną w tym roku. Było pięknie i uroczyście.
A co zostało po mojej Pierwszej Komunii Świętej?. Gdzieś w zakamarkach mojej duszy pojawiły się radosne wspomnienia a w szafie przetrwały z takim pietyzmam przechowywane  pamiątki związane z tym uroczystym dniem.



Mój wianek. Był niepozorny ale wtedy dla mnie najpiękniejszy.
Kwiatki i listki były z płóciennego materiału.


Pierwsza Komunia Święta. Pierwsza długa, biała sukienka. Sukienkę uszyła moja mama. Była skromna.  Falbanki przy rękawach , tył zapinany na perłowe guziki oraz pasek zawiązywany z tyłu na kokardę to cała ozdoba sukienki.









 Ile ta sukienka potem przeżyła. Bieganie po zielonej trawie w słoneczny dzień i zabawa na podwórku  do wieczora z innymi "komunijnymi" dziećmi. Musiało to wyglądać przedziwnie. Szczególnie zabawa na trzepaku. Jakby białe anioły obsiadły trzepak.
Miło było wrócić wspomnieniami do tych dni sprzed ponad 30 lat.
   W szufladzie mało używanych rzeczy zachowały się pamiątki komunijne od gości. Jakież one ubogie w porównaniu z tymi jakie można kupić dzisiaj ale wtedy cieszyły oczy a i teraz patrze na nie z sentymentem.




Co zostało z tamtych dni? Wianek pokryła patyna czasu, sukienka poszarzała jak całe moje życie. Zegarek-prezent komunijny dawno przestał chodzić. Tylko album z białymi okładkami ciągle mi służy chociaż zdjęcia w nim wyblakłe jak chwile z mojego życia.


Pierwsza Komunia Święta. Została tylko a może aż ... komunia święta.

środa, 16 maja 2012

Czarodziejska maszyna

To maszyna mojej mamy. Jest wiekowa. Ząb czasu nadszarpnął ją trochę. Od kilkudziesięciu lat moja mama wyczarowywuje na niej bajkowe kreacje.
Czego to ludzie nie przynosili do szycia . Nie wspominając sukienek letnich z żorżety, sukienek wizytowych, ślubnych  z koronek,  taft, muślinów, garsonek , bluzek ( teraz już nikt nie szyje bluzek ), spodni, spódnic z grempliny,  płaszczy z flauszu , kurtek....były też fartuszki z nonajronu, kapy, pokrowce i inne dziwne rzeczy .W naszym domu ciągle były tkanimy a moje lalki miały zawsze modne stroje .Szyłam je ze szmatek -ścinków.





Wszystko się zmieniało czasy, ustroje, tkaniny  ludzie odchodzili przychodzili nowi a maszyna ciągle trwa. I chociaż w naszym domu pojawiły się nowe , nowocześniejsze maszyny to w użytku jest ciągle ta z historią.







Moja mama jest czarodziejką ze swoją czarodziejską maszyną.

sobota, 12 maja 2012

Dalej majowo

Maj to nie tylko zieleń . To również kolory i oszałamiające zapachy. Wystarczy wyjść z domu a zapachy atakują nas ze wszystkich stron o każdej porze dnia. Tulipany, narcyzy , hiacynty zachwycają kolorami i zapachem. Do tego wszystkiego dołączają drzewa owocowe : jabłonie , wiśnie ...


 Pod moim oknem rośnie bez i już wiem że kwitnie bo zapach tysiąca kwiatków zaczyna oszałamiać. Potem będą konwalie na które czekam z utęsknieniem.



W maju to nawet chodnik betonowy pachnie po deszczy.

poniedziałek, 7 maja 2012

Niech się mai

Kocham maj a najbardziej tą różnorodną zieleń jaką on nas obdarza.







Nie mogę nacieszyć oczu kolorami jakimi rozkwitają kwiaty, zielenią młodych listków. A tak nieubłaganie biegnie czas a ja bym chciała zatrzymać to piękno.