Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzel i farby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzel i farby. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2019

Liść monstery

Gdy byłam dzieckiem i mieszkałam z rodzicami  część powierzchni użytkowej naszego niedużego mieszkania dzieliliśmy z roślinami i to nie byle jakimi. Prym wiodły monstery, fikusy, paprocie. Moja mama ma rękę do roślin więc pozwalała im rozrastać się do wyjątkowych rozmiarów, dzięki czemu mieliśmy w domu skrawek tropikalnego lasu.  Pamiętam rozłożystego fikusa dorastającego do sufitu. Ogromne liście monstery służyły nam za kryjówkę gdy bawiłyśmy się z siostrą w chowanego. Z czasem wzrosło zapotrzebowanie na większą przestrzeń życiową i miejsce tych ogromnych roślin zajęły mniejsze rośliny. Pozostała ze mną tylko paproć, która zadomowiła się na stałe w mojej sypialni.
Od kilku lat można zauważyć wzmożone zainteresowanie tymi trochę zapomnianymi gatunkami . Obecnie są niezwykle modne zarówno żywe rośliny monstery, jak również motywy dekoracyjne przedstawiające tą roślinę .
Również na zajęciach ceramicznych pojawił się motyw liścia monstery. Prawie każdy chciał mieć miseczkę lub talerzyk przypominający tę piękną roślinę. Śmialiśmy się ostatnio, że kto nie wykonał takiego naczynia to nie zaliczył kolejnego roku zajęć ceramicznych.
Ja również ulepiłam i mam swój liściasty talerzyk .








Przy okazji pokażę wam akwarelkę, którą namalowałam gdy monstera była jeszcze u nas.


Pozdrawiam zielono :-).

środa, 27 lutego 2019

Powrót weny

Czasami nasze pasję odchodzą gdzieś na bok ustępując miejsca innym zainteresowaniom. Tak było w tym przypadku. Kiedyś, gdy komputer był w sferze marzeń a o blogowaniu nawet nie myślałam w wolnych chwilach malowałam. Umiejętności i zapał do tej dziedziny sztuki wyniosłam ze szkoły artystycznej, którą kończyłam. Powstawały obrazy olejne i akwarele, które zdobią ściany nie tylko mojego domu. Potem poznałam nowe techniki. Dekupaż, transfer na tkaninie, scrapbooking, ceramika pochłonęły mnie całkowicie. Czas się jakoś skurczył i farby poszły w odstawkę.
Śmieję się że kilka dni temu wróciła do mnie wena :-). Mój dawno zaczęty obraz, nie powiem bo aż wstyd, ile czasu musiał czekać na skończenie. Wyjęłam farby olejne, pędzle i znowu przypomniałam sobie wspaniały zapach werniksu, oleju lnianego...
Wreszcie skończyłam go...



Tu kilka detali...





Jeszcze nieoprawiony bo czekam aż całkiem wyschnie tak się prezentuje w dziennym świetle.


Pozdrawiam i jak zawsze bardzo dziękuję za miłe słowa które zostawiacie w komentarzach :-).

środa, 30 listopada 2016

Choć pomaluj mój świat...

Boję się zmian ale czasami pojawia się impuls, zdjęcie i już wiesz, że nadszedł ten czas, że trzeba coś zmienić.
 Kilka miesięcy temu zmieniłam wygląd mojej sypialni. W dobie panującej wszędzie bieli ja ciągle wierna jestem kolorom. Tym razem padło na turkus i szarość.


 Zwolenniczki bieli  może powiedzą, że jestem niemodna i nie ma się czym chwalić.  Pewnie że się nie chwalę tylko lubię kolor i dobrze się w nim czuję.


Nawet nie przypuszczałam, że tak dobrze wpasuje się w ten kolor mój  własnoręcznie namalowany obraz ( pisałam o nim tu ).







Tak było.



A to moja kolekcja aniołów. Pochodzą z różnych czasów i wiem, że nie są idealne ale są podarunkami od bliskich mi osób lub pamiątkami z różnych podróży.


Te wiszą nad drzwiami :-).


Witam nowe obserwatorki :-).
Pozdrawiam i do napisania w grudniu a to już będzie wielkie oczekiwanie na święta :-).

środa, 19 grudnia 2012

Na przekór wszystkiemu.

Jestem jakaś zakręcona. Blogi pełne świątecznych akcentów : bombek, ozdób choinkowych... A u mnie? Rzucam wszystko.  Mycie okien, odkurzanie, pucowanie, latanie ze szmatą... Łapię za pędzle, mieszam farby. Maluję obraz.





 Czasami miesiącami nic. Obrazy tworzę latami. Coś zaczyna kiełkować w głowie,  kolory wypełniają myśli i nagle zaczyna mi brakować palety, pędzli. Wtedy nic się nie liczy. Gdy ludzie szaleją w supermarkrtach, centrach handlowych, pieką pierniki, pakują prezenty ja stawiam sztalugę, a na niej białą połać zagruntowanego płótna, wyciągam farby, pędzle, buteleczki z olejem, terpentyną, werniksem. Szpachelką nakładam farbę na płótno. Tworzę. Zamiast zapachu pierniczków w domu unosi się zapach terpentyny.









Czuję się jakbym była w oku cyklonu. Wszystko wokół wiruje . Święta , święta, święta... A ja... mieszam farby. Taka jestem. Wszystko na opak.